„…wszyscy zgodzili się, a Frankowie pierwsi, że Ganelon musi umrzeć w osobliwych
mękach. Przyprowadzają cztery rumaki, potem przywiązują mu ręce i nogi. Konie są ogniste i rącze, czterej strażnicy pędzą ich przed siebie do klaczy, która jest na środku pola. Przyszedł na Ganelona dzień zguby. Wszystkie jego nerwy prężą się, wszystkie jego członki pękają, na zielona murawę leje się jego jasna krew. Umarł Ganelon śmiercią, która przystała jawnemu zdrajcy. Kiedy człowiek jeden zdradzi drugiego, nie jest słuszne, aby się tym mógł chełpić.” – Pieśń o Rolandzie, Joseph Bedier
Zapytałam Adama, czy Pieśń o Rolandzie nie przyda mu się do celów dydaktycznych. Jeśli tak, to chętnie mu tę książkę podaruję.
- średniowieczny epos rycerski? Ideał rycerza? Jest w programie nauczania ale się po nim prześlizguję…
Ganelon, ojczym Rolanda, był zdrajcą i został ukarany za zdradę rzeczywiście osobliwie. Średniowiecze prześcigało się w wymyślaniu mniej lub bardziej prymitywnych lub wprost przeciwnie, pomysłowych i wyszukanych narzędzi do zadawania bólu….Rzymska arena z dzikimi zwierzętami walczącymi o życie podczas starcia z gladiatorem nie da się porównać do motywacji zakochanego konia, rozszarpującego wszystko, co po drodze do wybranki, na strzępy.
„Chansons de geste” – pieśni o czynach. Ich pochodzenia doszukuje się u skandynawskich bardów i francuskich trubadurów, podejrzewa się mnichów o stworzenie gatunku poezji epickiej w celach marketingowych, czyli ściągnięcia pielgrzymek do sanktuariów z relikwiami herosów wiernych swoim ideałom, jak Roland, do śmierci. Odwaga, honor, Bóg, ojczyzna…i wierność ponad wszystko. Trochę szkoda, że te zacne cechy mocno się od czasów średniowiecza zdewaluowały a dzieje Rolanda stały się mało interesującym dla młodzieży tematem, podobnie jak dzieje Tomasza Judyma czy Stanisława Wokulskiego. Roland zginął i poszedł do nieba, Judym przegrał z realiami życia a Wokulski z miłością do próżnej Izabeli. Gdyby odnieśli sukces z happy endem a ich kariera rozwinęła się na miarę dzisiejszych idoli, kto wie…może cnoty rycerskie do dzisiaj byłyby w cenie. Skończyły się wprawdzie epoki, które powyższych bohaterów powołały do życia (i ich uśmierciły zarazem) ale czy pewne wartości nie powinny zostać ponadczasowe?
Bądź moim rycerzem
Opuść przyłbicę
W szrankach się zmierzaj
Walcz o dziewicę
To sprawa honoru
I sprawa miłości
Rycerskiego wzoru
I panny godności…
Zmierzch położył się za oknem na czerwonym posłaniu zachodzącego słońca a zapalona lampka na biurku rzucała żółte światło na mój list do Ciebie. W tej czerwonozłotej poświacie słowa układały się sprawnie, jedno za drugim, niczym przewracająca się układanka domina, wypływając spod pióra bystrym potokiem skrywanych dotąd emocji.
Czy pamiętasz jeszcze, kiedy to przepasałam Cię szarfą o barwach mej miłości by dodać Ci otuchy przed walką? Wybrałeś mnie na panią swojego serca przyjmując wyzwanie rzucone rękawicą. Twoje oczy patrzyły odważnie, kolano dotknęło ziemi a ręka serca….nie potrafiłam się oprzeć Twej prośbie. Ślubowałeś mi pawęź na gospodzie i pawie czuby, ślubowałeś mi opiekę i cześć a ja uwierzyłam w Twoje ślubowanie, gdyż rycerz zawsze mówi prawdę i nigdy nie łamie danego słowa. Niczym Danuśka swojego Zbyszka obdarowała, jak nakazywał obyczaj, parą rękawiczek, tak ja obdarowałam Ciebie symbolami mojego wsparcia i oddania.
Tak dużo wody już upłynęło, tak wiele ziarenek piasku przesunęło się tam i z powrotem w klepsydrze i tak wiele słów przeleciało przez czas, nie napotykając ani sita ani tamy na swojej drodze. Niczym trubadur, wychwalam w chanson de geste czyny znanych mi herosów a swoim rycerzem się pochwalić nie mogę. Czekam Penelopą na powrót krzyżowca z krucjaty, czekam Julią na Godota niewieścich pokoleń….
Noc zasnuła okna szczelną zasłoną, po słonecznej czerwieni nie zostało śladu. Na ścianach położyły się długie cienie rozbite jedynie punktowym światłem halogenu ukrytego w abażurze lampki na biurku a słowa spoczęły rozrzucone na papierze, niczym kamienie domina po upadku ostatniego z nich.
Kanon miłości dworskiej dawno temu przeminął choć miłość romantyczna jeszcze się gdzieś tam pałęta pomiędzy wierszami, rycerze zasnęli snem wiecznym pozostawiając po sobie relikwie w sanktuariach, niczym święci…. a jacy są idole naszych czasów?
Faceci z klasą
Wymarli chyba jak dinozaury
Odeszli ze świata, nie ma już ich
Czy kiedyś żyli? Dance macabre
Upiorny taniec po blady świt
Gdzie się podziali dżentelmeni
Faceci z klasą, gdzie jest ten pan
Miłe słowo, w oczy wejrzenie
Ręka podana, szacunek dla dam
Już się nie troszczy żaden i nie dba
Już nie pomoże, nie otworzy drzwi
Dziś jeden taniec a potem przerwa
Coś mu się zdaje, coś mu się śni
Na rękach nosi, gdy zdobyć chce
Płaszcz pani poda, dłoń ucałuje
Przytuli w tańcu i nie zrani, o nie
Wielki ma gest, on procentuje
A gdy jej ma po dziurki w nosie
Gdy już się dama wbije na pal
Bez słowa znika i nie przeprosi
Odchodzi bez słowa w siną dal
Gdzie ci faceci, gdzie są te chłopy
Gdzie elegancja balowych sal
Nie szukaj klasy dzisiaj w Europie
Bo tylko koni, tylko koni dziś żal
* Nie ma Ciebie Romeo na dole , O Godocie niewieścich pokoleń, otwieramy wciąż okna, W każdym oknie samotna, Patrzy w pole, Gdzieś wywiódł ją..- Kalina Jędrusik (słowa Jeremi Przybora), Kabaret Starszych Panów.



Facebook
Zwierzolubni
Fantastic wordpress web site right here.. It is tough to uncover top quality creating like yours nowadays. I truly value folks like you! consider treatment
These are yours alright! . We at the least should get these individuals stealing pictures to start out running a blog! They most likely just did a picture investigation and grabbed them. They seem great even though!
Sympatyczna lektura Iwonko:)
Pozdrawiam, Halina