Strategia dla Robin Hooda

Kiedy w 2000 roku rozpoczęłam studia MBA na pierwszych zajęciach ze strategicznego myślenia zadano nam, studentom, zadanie domowe polegające na opracowaniu strategii dla Robin Hooda. Życie bohaterów książki Howarda Pyle a dokładniej adaptacji legend o Robine z Locksley tegoż autora zostało bardzo skutecznie zagmatwane przez wykładowcę, stanowiąc punkt wyjścia dla naszej wyobraźni z sytuacji pozornie bez wyjścia.  Bardzo żałuję, że zarówno choroba jak i nagłe, niespodziewane i jednocześnie zdecydowane pogorszenie mojej sytuacji materialnej nie pozwoliły mi na kontynuację tychże zajęć strategicznych, gdyż na bazie wtedy opracowanej, niejednej a kilku możliwych strategii powstała też niejedna, pasjonująca historia, mogąca stanowić osnowę świetnego, kolejnego z rzędu scenariusza do filmu o łuczniku z Sherwood.

W zeszłym roku zostałam zaproszona przez kilkunastoletnią Olę i jej mamę do kina na kolejną, filmową adaptację historii o Robin Hoodzie w reżyserii Ridleya Scotta z Rusellem Crowe w roli głównej. Ola zdecydowała się obejrzeć film  raz jeszcze nie znajdując niczego ciekawego w pozostałym repertuarze kin a mama chciała popatrzeć w oczy Rusella Crowe, w którym „się kocha” od wielu lat. Ja z kolei obiecywałam sobie po Ridleyu Scott’cie wiele i nie zawiodłam się na scenach batalistycznych a Russell Crowe…..a Russell Crowe również mi się podoba jako facet od czasu niezłej sensacji pod tytułem „Dowód życia”. Scenariusz tego filmu nic wspólnego z naszą strategią dla Robina nie miał, chociażby dlatego, że Robin do końca filmu jeszcze nie spotkał szeryfa z Nothingham a jego stopa w lesie Sherwood również jeszcze nie postała. Marion już była na miejscu. Należy więc uznać, że scenariusz filmu obejmował czasy przedpeyowskie. Trochę mi brakowało skocznych przyśpiewek Robina i miłosnych ballad  Szkarłatnego Willa:

Kiedy się raduje świat
Gdy się sercom śni wesele
Gdy na łące kwitnie kwiat
I gdy ptaszek gniazdko ściele –
Słowik nocą słodko kląska,
Kukułeczka w lesie kuka,
Podśpiewuje drozd w gałązkach
I turkawka cicho huka -
Ale dla mnie milszy rudzik,
Bo się swym śpiewem cały roczek trudzi.
Rudzik, rudzik
Miły rudzik -
Gdybyż to miłość była tak jak on -
A nie płochliwa
Co wraz się zrywa,
Gdy wiatr powieje z nieprzyjaznych stron!   – pieśń Szkarłatnego Willa, Wesołe przygody Robin Hooda, Howard Pyle

Film nie spotkał się z przychylną opinią krytyków, zarzucali mu to i owo a mnie się ta baja podobała ze względu na scenografię, w tym również obejmującą wierne Marion psy, sceny batalistyczne, niektóre ujęcia… no i Russella Crowe. Reżyser planował pierwotnie realizację filmu, w którym dobry szeryf Nottingham walczyłby ze złym Robin Hoodem ale wystraszył się świeżego spojrzenia na legendę i przedstawienia angielskiego banity w roli złodzieja okradającego bogatych, ale niekoniecznie wspierającego biednych. Wolał się nie siłować z mitem……

A cóż to takiego mówi mit o Robin Hoodzie, żeby nie można się było z nim zmierzyć? Legenda o Robinie z Locksley powiada, że był on człowiekiem odważnym, dzielnym i szlachetnym, niezawodnym łucznikiem posiadającym ostry miecz, fantazję, spryt i poczucie humoru. Rozbójnikiem stał się z przypadku i historia mu tenże przypadek wybaczyła, gdyż będąc wyjętym spod prawa dalej z tym prawem wojował, głównie fortelem i podstępem.

Bo Polly mu rada i Molly hop-hop!
Gdy żebrak się zjawi w gospodzie,
Bo Dick wie i Jack wie, ze fajny zeń chłop,
Więc wypić na kredyt jest godzien,
Hej Willy, hej Billy,
Nie czekaj ni chwili,
Niech piwo się leje po brzeg,
Bo żebrak to właśnie nasz człek. – piosenka Riccona z Łamignatów, Wesołe przygody Robin Hooda, Howard Pyle

Szlachetność Robin Hooda wynikała głównie z faktu, że łupił on bogatych zdzierców ( w tym też biskupów) oraz bronił biednych i skrzywdzonych, rozdając im złupione bogactwa znaczną część z tych bogactw przeznaczając na własne i jego stu czterdziestu kamratów – infamisów  utrzymanie. Czyli był szlachetny za czyjeś pieniądze a przy okazji sam miał na dostatnie życie lub też w odwrotnej kolejności.

Król Ryszard Lwie Serce nie pochwalił czynów Robina a jego przymioty postrzegał zupełnie gdzie indziej:

- „Więc ci powiadam, że gdyby nie te trzy rzeczy, a mianowicie moje miłosierdzie, moja sympatia dla mężnego człowieka i wierność wobec mnie, jaką otwarcie wyznałeś, to coś innego niż moja pięść mogło cię powalić trupem”

rzekł Król Ryszard po czym udzielił amnestii Robinowi, obdarzył go łaskami i uczynił z czasem Lordem Huntingdonu. Czy jako dowódca królewskich łuczników w randze Lorda, zasilający kiesę z królewskiego budżetu zasilanego z kolei przez feudalnych podatników Robin Hood był równie szlachetny dla biednych, rozdając im własne, lordowskie pieniądze, historia już nie wspomina.

Rozbój i kradzież, a tymże rzemiosłem trudnił się Robin Hood, karane były surowo od początków istnienia prawa czyli od odległych początków rozwoju ludzkości. Swoista moralność, że zdziercy, czyli wzbogaconemu na mocy prawa obowiązującego w ustroju feudalnym można ukraść spotykała się z akceptacją a nawet pochwałą biednych, jako, że kradzione szło do ich kieszeni. Od tamtych czasów lat minęło kilkaset a ja nie tak dawno usłyszałam historyjkę o współczesnej kradzieży z komentarzem winowajcy, że nic się takiego nie stało, gdyż okradziony należał do nadzianych.
Ridley Scott miał rację…mit Robin Hooda jest ciągle żywy.

„Utwory o Robin Hoodzie oraz prace historyczne na jego temat liczą na całym świecie przeszło 750 pozycji  (…) Powstało też sporo i wciąż powstają nowe filmy oparte na ogólnym schemacie przygód banity z Sherwood  (…) oraz utwory muzyczne (…)Temat „Robin Hood” ma wiele odwołań w kulturze masowej, zabawach dziecięcych, strojach karnawałowych itd. Robin Hood jest także bohaterem gier komputerowych” – Wikipedia

Robin Hood pozostanie więc dalej świetnym łucznikiem, który prędzej zginie niż splami swój honor, poczciwy braciszek Tuck dalej  będzie popijał miód w doborowej kompanii miejscowych ochlapusów, Mały John rozdawał będzie ciosy pałką na lewo i prawo a obraz wesołej Anglii i radość życia w lesie Sherwood przyćmi nieistotne szczegóły.

O miła ma, maj przyszedł w gości,
Hej nonny, ninny, nonny!
Najmilsza pora dla miłości —-
O ninny, nonny, o hej!
Dziewczyna z chłopcem
W trawie pod kopcem,
Trawa zielona
Kwieciem skropiona,
Kozioł się leni,
Liść się zieleni
I kogut pieje,
I wietrzyk wieje —-
A wkoło wszystko się śmieje! – piosenka Małego Johna, Wesołe przygody Robin Hooda, Howard Pyle

Robin shuts with sir Guy, 1912, By Louis Rhead (1857 – 1926) [Public domain or Public domain], via Wikimedia Commons; Russell Crowe w roli Robin Hooda; Ryszard Lwie Serce, Merry-Joseph Blondel 1841, [Public domain], via Wikimedia Commons

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free