Wytargać byka…

Wycieczka na wieś, o której opowiedział Korek (Miodowe lata z Jarzębiną – cz. 20) przypomniała mi Dożynki w Spale Anno Domini 2008, o których wspominam na tle dywagacji o zdrowej żywności i przyszłości hotelowej gastronomii w opowiadaniu „Damski przewrotek”. Niby niewiele się  opłaca indywidualnym rolnikom uprawiać i hodować a tradycja dożynek nie gaśnie. Dziękujemy co roku za plon, tylko, że chyba nie za nasz rodzimy ale ten, który uda się zaimportować czasami „z bakterią w ogórkach” czyli za plon prowadzonej przez rząd polityki w zakresie hodowli i rolnictwa.

No cóż, takie czasy nastały, że mój syn nie ma pojęcia, jak smakuje masło własnoręcznego wyrobu w maselnicy, kwaśne mleko własnoręcznie nastawione i krojone później łyżką do ziemniaków ze skwarkami czy też dojrzała truskawka zerwana prosto z krzaczka. Z ekonomicznego punktu widzenia światem rządzi pieniądz…..więc dlaczego się nie opłaca?
Znajomy z odległej miejscowości, który wpadł do mnie niedawno z wizytą i załapał się do dźwigania zakupów z targu z zachwytem patrzył na wielgachny pęk pięknej, dorodnej włoszczyzny za trzy złote oraz zajadał, aż mu się „uszy trzęsły”przepyszny, twardy owczy ser i ser podpuszczkowy z czarnuszką (czarny kminek) i z czosnkiem do kupienia w przystępnej cenie. A w delikatesach obok królują francuskie sery, które kosztują majątek…..

O konserwantach i innej chemii w żywności wszyscy wiemy mniej lub więcej, groźba nadmiaru złego cholesterolu i nadwagi nakazuje nam kupować produkty z etykietką „light” droższe za nazwę „light” chociaż również nie pozbawione chemii i zapewne porównywalne w koszcie produkcji z tymi bez etykiety a produkty z nalepką „eko” należą dzisiaj do najdroższych delikatesowych specjałów….A może by tak ustawić w tych delikatesach krowę na półce i sprzedawać mleko prosto z wymiona?

Mleczna krowa

Kocham go, mówcie co chcecie
Te oczy błękitne i smukłe dłonie
Nie ma takiego w całym powiecie
Nie ma takiego na nieboskłonie

Idzie przez wieś z głową zadartą
Ja krowę doję i zerkam zza płota
Co bym  rzekła, mówić nie warto
Pomyśli o mnie, jakaś niemota.

Wielkim panem na stanowisku
Szkół tyle ma, jest w internecie
Me całe życie, cóż, na pastwisku
Cóż można dojrzeć w takiej kobiecie?

Koniec roboty, mleko spienione
W bańkach chlupocze, że aż miło
Z daleka spojrzał w moją stronę
Czekaj, czekaj chwilę dziewczyno!

Podbiegł zdyszany, ach, te usta
Które całować tak bym chciała
Rzekły: bańka twa pełna czy pusta,
Kropelka choć dla mnie pozostała?

Ja bym mu krowy z całego świata
Wydoić mogła, byka śmiało za rogi
Chwyciła, tak, by mnie nie rozpłatał
A padł do stóp, tak jest mi drogi.

Dałam mu mleko prosto z wymiona
Grosiwem rzucił i.. wzrok zawiesił
Gdzie niewymowne noszą imiona
Dwie wypukłości pod bluzką kobiety

Kocha mnie, te oczy ciągle wpatrzone
Smukłe dłonie na mych okrągłościach
Wkrótce weźmie mnie za swoją żonę
Wielki jest z niego mleka miłośnik…

Przerażające są dane prezentowane w ostatnim czasie w mediach o kontrolach przeprowadzanych na zlecenie UOKiK w różnego rodzaju lokalach gastronomicznych: „najnowsze wyniki kontroli w lokalach gastronomicznych są zatrważające. Wynika z nich, że klienci są podle nabijani w butelkę. Najgorzej jest właśnie w restauracjach, a najlepiej, o dziwo, w dworcowych fast foodach! – Fakt.pl 11 sierpnia 2011.

Klientów oszukuje się praktycznie na wszystkim, zamiast oscypka serwuje się im wędzony ser krowi, zamiast dorsza na talerzu ląduje tańsza ryba, zamiast soku z owoców do szklanki nalewany jest napój owocowy a zamiast wysokiej jakości kawy w filiżance paruje jej tańsza i gorsza odmiana. Gramatury potraw mijają się z wagą, zawartość alkoholu w drinkach z alkomatem a data ważności przydatności do spożycia już ma długą, siwą brodę.

Tak sobie myślę, że dajemy się nabijać w tę butelkę na własne życzenie. Rozumiem mojego syna, który dorastał wraz z fast foodami i przedkładał hamburgera nad domowy mielony a fishburger był fishburgerem bez względu na to, jaka ryba w nim siedziała, rozumiem zapracowanych biznesmenów i  gospodynie domowe, kupujące gotowe dania do  odgrzania w mikrofali, gdyż i mnie się to zdarza i rozumiem też, że drinków w barach na co dzień się nie spija podobnie jak nie pije się wielu gatunków kawy aby po jakimś czasie nauczyć się dostrzegać subtelne różnice w smaku czy aromacie. Z gastronomią mam wiele wspólnego od lat, trochę dłużej na tym świecie żyję od mojego syna a też pewnie nie raz się dałam nabrać na powyższe sztuczki. Nie rozumiem za to restauratorów, każde oszustwo ma krótkie nogi czy też ręce czy jak tam się o tym powiada a niesława idzie w świat lotem błyskawicy. Może w miejsce zatrudniana konsultanta na miarę Pani Magdy Gessler by ratować swoją upadającą restaurację wystarczyłoby umieścić na drzwiach wywieszkę: tutaj się nie oszukuje?

Pamiętam fantastyczną i dowcipną!, polską komedię z wątkiem sensacyjnym pod tytułem „Gangsterzy i filantropi” (1962). Wiesław Michnikowski wcielił się w niej w bezrobotnego, byłego pracownika laboratorium chemicznego. „W restauracji, podczas topienia smutków w alkoholu, bezwiednie miesza w wódce swój służbowy alkoholomierz. Pracownicy restauracji, traktujący każdego klienta jak najgorszą zarazę, z przerażeniem podejrzewają, że oto odwiedził ich zakamuflowany kontroler Państwowej Inspekcji Handlowej. Nagle wśród wielkiego kelnerostwa następuje cudowna metamorfoza. Olewani klienci staja się oczkiem w głowie kłaniającej się w pas obsługi, a wszystko to zasługą niczego nie podejrzewającego Kowalskiego, który po wyjściu z lokalu znajduje w gazecie 500 zł. Czując pismo nosem, Kowalski powtarza numer z alkoholomierzem w innych restauracjach i wkrótce (pod pseudonimem Aptekarz) staje się postrachem stołecznej gastronomii” – www.film.org.pl

W uzupełnieniu dodam, że atrybutem Aptekarza oprócz alkoholomierza była również aptekarska waga. Może warto więc się uzbroić w powyższy zestaw podręczny udając się następnym razem do restauracji? Każda z nich, zgodnie z przepisami, winna mieć kartę dostępną dla klienta z gramaturami dań oraz zawartością alkoholu w drinkach a waga winna znajdować się na każdym zapleczu kuchni. Poza tym warto też chyba smakować różnych spraw w życiu, czy nam się chce czy nie i jako tako wyrobić sobie z czasem podniebienie, żeby chociażby móc stwierdzić, tak jak ja, że dorsza  akurat nie lubię.

Co do karty menu, to kilka dni temu udałam się z przyjaciółmi do restauracji z letnim ogródkiem, którą swego czasu bardzo lubiłam ze względu na luźną atmosferę, która tam panowała i niezłą, bałkańską kuchnię oraz możliwość spotkania przypadkiem dawno niewidzianych znajomych, gdyż nie tylko ja ją sobie onegdaj upodobałam. W restauracji nic się od tego czasu nie zmieniło a mam tutaj na myśli, że wymaga solidnego face liftingu, gdyż wystrój mocno się sfatygował oprócz tego, że po prostu było brudno a kartę menu podano nam również mocno zszarganą czasem, czyli podartą. Zaryzykowaliśmy więc tylko kawę i lody upewniając się przedtem upierdliwie u kelnera czy aby na pewno dostaniemy, to co mamy na myśli pod nazwą cappuccino i espresso (podane ze szklaneczką wody). Więcej tam nie pójdziemy.

Ja bym mu krowy z całego świata
Wydoić mogła, byka śmiało za rogi
Chwyciła, tak, by mnie nie rozpłatał
A padł do stóp, tak jest mi drogi.

Podsumowując, nawet nie posiadając wiedzy, która pozwoliłaby nam na demaskowanie oszustów, niekoniecznie trzeba tkwić w nabitej butelce  i też niekoniecznie chwytać byka za rogi a tylko czasami wytargać go za to i owo……

Zdjęcia: Dożynki, Spała 2008; Wiesław Michnikowski – Aptekarz; krowa i restauracja, 2011 – Archiwum Jarzębiny; Kosciółek w Spale – I.Jóźwik http://www.spala24.pl




STOP dla GMO!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free