Ptaszek na wodę

Miła moja, nim dzień minie
Nim na szczyty spłynie mgła
Wygram Ci na okarynie
Jak jest wielka miłość ma
.
Ona większa niż te góry
Niż najwyższy wyrósł grzbiet
Niż się wspięła wzwyż natura
O tym rzewny będzie śpiew

W nim usłyszysz wiatru granie
A z nim dojdzie fletni głos
Dojdzie do Cię me kochanie
Smutny mój bez Ciebie los

Ponad wierchy się poniesie
Nuta echem tęsknie grana
I rozniesie się po świecie
Magia dźwięku fletni Pana…….

Na fletni grywał opiekun pasterzy i trzód, bóg Pan, satyrowie oraz…. Gheorghe Zamfir. „Samotna fregata” Zamfira czy „Impresja jesienna” Edwarda Simoni niezmiennie, od lat budują niepowtarzalny nastrój cudownym, delikatnym, rozmarzonym wykonaniem panflecistów. Aż trudno uwierzyć, że fletnia Pana stanowiła pierwowzór skomplikowanych i głośnych organów a już łatwiej, że prostszego w obsłudze fletu.
Mitologia grecka powiada, że uciekająca przed niechcianymi zalotami Pana nimfa zamieniła się w trzcinę, z której bóg Pan zbudował instrument o nazwie syrynga (fletnia Pana). Historia twierdzi zaś, że na pomysł dmuchania „w rurkę” wpadły mniej więcej w tym samym czasie ludy Pacyfiku, Bliskiego i Dalekiego Wschodu oraz Ameryki Południowej. W każdym bądź razie odnalazłam informację, że fletnia Pana to najstarszy dęty instrument muzyczny świata i przez chwilę się nad nią zadumałam, gdyż proste „świstawki” różnej maści odnajdywane są w wykopaliskach jeszcze z okresu neolitu a poza tym istnieje okaryna, której „działanie” jest nieco odmienne ale której początki również giną w mrokach dziejów różnych kultur Azji (głównie Chin i Indii) oraz obu Ameryk i Afryki. Europa wpadła ponoć w emocjonalny zachwyt nad muzyką wydobywaną z glinianych instrumentów azteckich i inkaskich  wraz z przybyciem Fernando Corteza do Meksyku  (1519) ale kiedyż to okaryna stała się obok trombit i rogów pasterskich tradycyjnym instrumentem góralskim (Beskid Żywiecki i Beskid Śląski), tego nie wiadomo. Niewykluczone, że jakiś samotny pastuszek na  hali, niekoniecznie beskidzkiej, wymyślił i udoskonalił okarynę niezależnie od ludów prekolumbijskich i włoskich piekarzy (1853). Nie jest w końcu skomplikowanym instrumentem.

Okaryna przypomniała mi o sobie niedawno w odstępie kilku dni zaledwie. Najpierw wysłuchałam koncertu na tym instrumencie, wykonanym z porcelany miśnieńskiej aby w chwilę później ujrzeć na beskidzkim straganie w centrum Wisły gliniane ptaszki – zabawki, które przypomniały mi dzieciństwo. Dmuchałam onegdaj chyba w kogucika albo innego, świergotliwego ptaszka z wielkim zawzięciem aby w kilkanaście lat później przymierzyć się do fletu prostego. (Wszelkie skojarzenia związane z tym, co niniejszym napisałam uważam za niestosowne). Kogucik z czasem gdzieś zaginął, podobnie jak flet prosty, po którejś z kolei przeprowadzce. Ptaszek na wodę, stojący na jarmarcznym straganie wzbudził we mnie sentymentalne emocje a w moim psie wielkie zainteresowanie wydawanym przez siebie dźwiękiem, powędrował więc do mojej torebki w tempie ekspresowym. Obok, na innych, jarmarcznych straganach królowały głównie oscypki, spośród których wyróżniały się te wielkie, sporządzone według unijnej receptury, w cenie 40 zł za sztukę. Im dalej od deptaka głównego, tym cena unijnego oscypka spadała do mniej europejskiej,  udałam się więc na spacer  wprost proporcjonalnie długi do spadku ceny.
Nie brakowało też bryndzy i bunca oraz plastrów oscypka zakonserwowanych na śródziemnomorską modłę w oliwie z przyprawami i upchanych w słoiku po ogórkach,  struganych w drewnie, malowanych koników, miodów z bliżej nieokreślonych pasiek, wszędobylskiej biżuterii bez regionalnego zacięcia oraz koniakowskich koronek. Beskidzcy górale idą najwyraźniej z duchem czasu marynując oscypka w oliwie z oliwek oraz dziergając koronkową, seksowną bieliznę, w tym ażurowe stringi i bokserki.

„Koniaków: Bokserki z koronki nowym hitem wśród turystów. Stringi to już przeżytek….Koronki koniakowskie znów są na topie! Koronczarze z Trójwsi mówią wprost – takiego zainteresowania turystów wyrobami z koronki dawno nie było. Do Istebnej przyjechała nawet japońska telewizja TV NHK (…) Blok programowy TV NHK ma pokazać na różnych przykładach z całego świata, jak jeden wyrób może zmienić społeczność lokalną i region (…..)  Nauka heklowania jest obecna nawet w szkole, gdzie nauczycielki na zajęciach pozalekcyjnych uczą dzieci, jak robić” – Łukasz Klimaniec, www. slask.naszemiasto.pl

W tym miejscu przypomniała mi się dyskusja, w której wzięłam udział, na temat prezentacji Polski na tegorocznych Międzynarodowych Targach Turystycznych ITB.  Kampania przebiegała pod hasłem „Move Your Imagination”, czyli „Pobudź swoją wyobraźnię” i miała na celu ukazanie nowego oblicza naszego kraju oraz kreatywności jego mieszkańców. Jeden z dyskutantów ocenił ją bardzo pozytywnie, przeciwstawiając dotychczasowe oblicze Polski, jak się wyraził, paradujące w zapoconych, góralskich portkach.

Ubolewam, że wtedy nie odkryłam jeszcze koronkowych, przewiewnych bokserek z Istebnej i Koniakowa, gdyż mnie te przepocone portki, co tu dużo mówiąc, lekko uraziły. Góralska fletnia też jest w porządku, mam nadzieję i tym razem nie mam nic przeciwko różnego rodzaju skojarzeniom. Pobudź swoją wyobraźnię!!!! Mój dziadek był góralem i grał na organach zarazem a w końcu to też dzięki niemu przyszłam na ten świat.

Wisła, dożynki 2011, fletnia i aztecka okaryna – Archiwum Jarzębiny


Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Pamiątki z podróży i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free