Miałaś imię dziwne i bajkowe
wypisane na łóżku ołówkiem.
Długi warkocz oplatał Ci głowę
i na stopy opadał malutkie.
Miałaś oczy jak w bajce fiołkowe,
przesłonięte rzęsami i smutkiem.
Nikt na Ciebie uwagi nie zwrócił
nikt nie spytał, czemuś milcząca.
Mogłaś nocą samotnie się smucić
płakać zimą i tęsknić do słońca.
- Nikt nie czekał aż po pracy wrócisz
i nikt nie drżał, czy przetrzymasz do końca.
Brakło czasu, by dojrzeć Cię w tłoku,
nie wołano Ciebie z prycz brudnych,
więc nikt o tem nie wiedział na bloku,
że gdy przyszła noc po dniu trudnym,
smutnym ciałem zakwitałaś w mroku,
jak kwiat dziwny, nieziemski i cudny.
Pod takt jakiejś orkiestry wspaniałej,
której nikt przez Ciebie nie słyszał,
kołysałaś cudne swe ciało białe -
złoty warkocz z Tobą się kołysał.
Wirowały w tańcu stopy małe -
bose stopy, owinięte w ciszę…..
Dogoniły Cię rąk własnych cienie
i tańczyły wraz z Tobą w zachwycie
Warkocz gonił Cię jasnym promieniem,
kiedy tańcem pozdrawiałaś życie.
Byłaś żywym w Pięknie marzeniem
- cudnym kwiatem więdnącym o świcie.
Ale w zimnie martwiały Ci ręce,
gasły blaski w oczętach fiołkowych -
gdy nie mogłaś tańczyć już więcej,
zasypiałaś, ukrywszy w koc głowę,
śniąc o jakiejś nieznanej piosence -
głuche dziewczę o imieniu bajkowym.
1946 r.
Facebook
Zwierzolubni