Pojawił się nagle w powietrzu jak duch
Wzleciał, zawisnął… i opadł do stóp
Przejrzystą zjawą – ona czasem się śni
Wpatrzonym w ognisko, co jeszcze się tli
Gdy żar ledwie letni w ostatniej godzinie
Ogień dogasa. Nim godzina ta minie
Na próżno szukają uczuć gorących
W polanie serca jeszcze się tlących
W oczach wpatrzonych w siwy dym
On senną nadzieję wciąż niesie im
On wierzyć karze, że nad ogniskiem
Żarliwych uczuć duch kiedyś zawiśnie
A on dymem ulotnym
A on im podobny – samotny
Pojawia się nagle w powietrzu jak duch
Wzlatuje przez chwilę i opada do stóp….
Kategorie
- Jasnowidzaca z Wisły (27)
- MOJE OPOWIADANIA (414)
- MOJE WIERSZE (530)
- Dedykuję Tobie… (80)
- I tak przemijamy (97)
- Korale jarzębiny… (83)
- Miłość patykiem pisana (84)
- Moi goście.. (47)
- Wielka menażeria (74)
- Wiersze - Janka Pilchówna (59)
-
Ostatnio dodane…
Zaprzyjaźnieni...
Facebook
Zwierzolubni
Jean Baptiste Racine
Niepodobna skryć miłość i serca przymusić; wszystko nas zdradza, gesty, twarz, język i oczy; gdzie ogień gore, nie dziw, że iskra wyskoczy.