Na Przedolziu wiec. Manifestacja.
Pojechali wozami, pociągiem towarowym,
rozśpiewali drogi, rozpalili głowy,
- Po Zaolzie, bo nasze, po naszej stronie racja -
Tamci, wiecem na wiec, pieśnią na pieśń
odpowiedzieć gotowi.
Cieszyńskie wierzga w dwie strony, jak koń, co się znarowił.
A tu się nad granicą rozciągają zmierzchy,
Lasy Czantorii szumią tej i tamtej stronie.
Rozkochały się nocą pograniczne gronie
w niesących pokój gwiazdach drogi mlecznej……
Na Przedolziu wiec. Nie wiem jak się zakończył.
U nas i u nich pewnie jednakowo…..
(w gniewie się zagubiło porozumienia słowo).
A tu się nad granicą spotykają myśli
tych, co są z czeskiej ziemi i tych, co przez nią przyszli.
- – - – - – - – - – -
Szłam kędyś tamtą stroną. Ze mną szły tysiące.
Siostry – Czeszki paliły w piecach resztki naszej doli
razem z wszami pasiaków.
Matki – Czeszki błogosławieństwo niosły w dłoniach drżących
z jasnozłotym kołaczem.
Czesi nieśli toboły i słuchali z płaczem.
Daliśmy sobie ręce – na przyszłość, lepsza, nową.
Rozśpiewaliśmy drogi i rozpalili głowy.
Jak skarb nieśliśmy Polsce porozumienia słowo,
sojusz gotowy.
Dzwoniło nam po drodze „nazdar” czeskich chłopaków.
A dzisiaj wiec. To boli.
- – - – - – - – - – - – - – - -
Bracia Czesi – my wiemy:
wy wszyscy, z g ł ę b i kraju,
zostaniecie dziś w domu, aby w zacisznej sieni
pozdrowić nasze myśli, co z dali was szukają.
Bracia Czesi – my wszyscy, cośmy przez wasza ziemię
do naszej ziemi szli -
my wszyscy – na wiec nie pójdziemy.
Patrzymy razem z wami w pokój gwiezdnej mgły.
Wisła, wrzesień 1945
Facebook
Zwierzolubni