Alpage de la’patik

Calvadosu dom jesienny

Bukietem  jesiennego złota
Dojrzałych jabłoni
Ciepłem ogrzany jej dłoni
Śladem szminki na krawędzi
Czaszy kryształowej
Gdy pochyla głowę
Zasłuchana w domu muzykę
Zamknięty świat
Wytrawny Calvadosu kwiat
Rozkwita w jej sercu.

Calvados już na zawsze łączył się będzie z Erich Maria Remarque. W wydanej w 1945 roku powieści  „Łuk triumfalny”  szlachetna brandy z jabłek, dzięki autorowi (cierpiącemu przez lata na depresję) napój przypisany zagubionym, sączy się nieustannie. Sam Remarque calvadosu nie znosił, chociaż nie stronił od alkoholu i…pięknych kobiet. Kochanki w jego życiu nosiły sławne nazwiska i pojawiały się i znikały jak Joanna w życiu Ravica.

Niedocenianym, ba, nawet przez nikogo niezauważonym bohaterem powieści „Łuk Triumfalny” jest…hotel o dumnej nazwie International, w którym toczy się znakomita część akcji.

„- Zwykle, jeśli ktoś mieszka w hotelu, trudno go tam zastać wieczorem. Pokoje
hotelowe nie są zbyt przytulne w listopadzie.
- Wyobrażam sobie. Czemu pan właściwie mieszka wciąż jeszcze w hotelu?
- Bo to wygodny i bezosobowy sposób życia. Niby jest się samemu i niby się nie
jest.
- I o to panu chodzi?
- Tak.
- Mógłby pan mieć to samo w inny sposób. Gdyby pan na przykład wynajął małe
mieszkanie.
- Być może.
- Pan Ravic jest stracony. Nigdy nie założy domu.”

Calvadosu dom jesienny….

” -Czy naprawdę, Joanno, taki tryb życia wydawałby ci się dla nas odpowiedni?
-Czemu nie? Inni tak żyją. Ciepło im, należą do siebie, mają mieszkanie, a kiedy zamkną drzwi, niepokój pozostaje za nimi, nie przeciska się każdą szparą jak tu.
-Naprawdę? – powtórzył Ravic.
-Tak.
-Schludne, małe mieszkanko i schludne, małomieszczańskie życie. Schludne, małe bezpieczeństwo nad brzegiem przepaści. Podoba ci się to naprawdę?
-Możesz to nazwać, jak chcesz – powiedział smutno – byle nie tak pogardliwie. Kiedy się kocha, można i na to znaleźć piękniejsze słowa.
-Jakkolwiek nazwiesz, treść pozostanie ta sama.”

Dla wielu celebrytów, gwiazd filmowych i idoli muzyki współczesnej luksusowy hotel jest domem lub był domem przez jakiś czas.  Z całą pewnością jest to wygodny sposób życia. Kilku znanych bohaterów literackich, nie tylko Ravic,  również wybrało sobie hotel jako miejsce do życia a kiedyś natrafiłam w internecie na wykład pt. „Rola hoteli w  literaturze”. Życie w hotelu staje się chwytliwą kanwą dla niejednego filmu a miejsce akcji w restauracjach i pokojach hotelowych wybierane jest przez niejednego scenarzystę. W hotelach miały miejsce doniosłe wydarzenia, od których później otrzymały swoją nazwę, jak chociażby „Hotel Lambert”. Dla hotelarzy, tych pracujących w międzynarodowych sieciach hotelowych ale i nie tylko, hotel bywa domem przez długie lata. Czy domem? Dobre pytanie…

Biografowie Remarque twierdzą, że doktor Ravic jest alter ego autora powieści a pod postacią Joanny kryje się Marlena Dietrich, muza i kochanka Remarque. Nie pamiętam już, czy Ravic przybrał sobie jakieś imię, w miejsce własnego :

„- Spałem z nią, nie wiedząc, o co chodzi. Chciałbym o tym zapomnieć.
- Głupstwo! Najmniej ważna rzecz na świecie, póki w niej nie ma miłości. Znałem kobietę, która mówiła, że łatwiej jej przespać się z człowiekiem, niż zacząć mówić mu po imieniu. – Morozow pochylił się, jego wielka, łysa głowa odbijała światło”

chyba nie. Przypominam sobie natomiast, że Joanna pracowała w rosyjskim nocnym lokalu o nazwie  „Szecherezada”:

„Za dużo przebywamy w mieszkaniach – powiedział Morozow. – Czy nigdy ci to nie
przyszło na myśl?
- Ale nie ty. Ty przecież zawsze stoisz na ulicy przed drzwiami „Szeherezady”.

i to tam odszukał ją Ravic któregoś pięknego dnia, zanim rozkwitła jedna z najsłynniejszych, literackich  miłości dwudziestego wieku a Calvados zrobił nieprawdopodobną, światową karierę.


Tej jesieni zrobiłam nalewkę z aronii. Z Calvadosem nie ma ona nic wspólnego, gdyż Calvados we Francji  traktowany jest na równi z koniakiem a moją nalewkę można przyrównać co najwyżej do taniego produktu z dolnej półki sklepowej, jaką był jeszcze nie tak dawno temu, czyli za mojej pamięci, J23.  J23 to nic innego jak wino marki wino, zwane winem patykiem pisanym lub z francuska Alpage de la’patik. Inne nazwy, które przylgnęły do tegoż napoju z oryginalną, nigdzie indziej nie spotykaną poza Polską tak wielką zawartością siarki* to: jabol, bełt, alpaga, siara albo kwas. Wino to kosztowało 23 złote a J23 oznaczało kryptonim niejakiego Hansa Klossa, bohatera  filmu „Stawka większa niż  życie”.  Serial ten cieszył się równie dużą popularnością jak wino marki wino, rozwinął się do komiksu a potem do gry komputerowej. Powiedzenie „Bruner, ty świnio” przeszło na stałe do języka polskiego a jabol przeszedł do historii. Przyznaję, że może ze dwa razy uraczyłam się tym napitkiem ale w postaci podgrzanej z korzeniami, które zabijały posmak siarki. Moja nalewka jest na miodzie, nie zawiera siarki zawiera za to spirytus i posiada właściwości lecznicze.

O wiele bardziej „szlachetnym” trunkiem z jabłek, który pojawił się równolegle albo tuż po alpadze na rynku była polska wódka o pięknej nazwie „Złota jesień” zwana polskim calvadosem, zapewne dlatego, że wytwarzana była i jest z  cydru (przefermentowanego soku normandzkich jabłek zwanych cydrowymi) oraz spirytusu. W dębowych beczkach „Złota jesień” nie leżakuje ale przynajmniej daje się pić w pomieszaniu z sokiem jabłkowym, czego o alpadze powiedzieć się nie dało.

W życiu zdarzyło mi się raz destylować własnoręcznie alkohol.  Wiśnie na działce rodziców tamtego roku wyjątkowo obrodziły i w mieszkaniu potykaliśmy się o stojące wszędzie, wielkie gąsiory z nastawionym winem domowym. Tata zbudował skomplikowaną maszynerię, przypominającą nieco tę z filmu „Poszukiwany, poszukiwana” i zostawił proces w moich rękach. Przy powyższej technologii domowej destylacji, dzisiaj prawnie zakazanej, nie wystąpił problem polegający na „zawartości cukru w cukrze”. Bimber wyszedł pierwszorzędny o smaku śliwowicy i piorunującej mocy. Rozszedł się szybko w trakcie przyjęć domowych. Na działce rosła również sporych rozmiarów jabłonka ale nie należała ona do normandzkiej, cydrowej odmiany.

Nie zważając na powyższe skojarzenia związane z jesienią nadal uważam ją za moją ulubioną porę roku, głównie ze względu na kolory i nostalgię…

Jesień – Janka Pilchówna

Rozsnuły się nici pajęcze,
porozwieszały po smrekach….
W świetlane obwita tęcze
nadchodzi jesień z daleka.

Srebrzyste, leciuchne puchy
co w wianek wplotła i włosy
za lada wiatru podmuchem
na ciemne spływają wrzosy…..

Szeleszczą girlandy liści
i nad jej głową się wznoszą
i za coś jakby dziękują
i o coś jakby ją proszą……

Wśród wiatru cicho wzdycha
skądś przybłąkana tęsknota…
A ona zbliża się cicha
pośród purpury i złota.

I szumią rozgłośnie drzewa
czerwienią, złocą się gronie – -
Jesień piosenkę swą śpiewa
i w słońcu macza swe dłonie….

Tegoroczna jesień obfituje w wydarzenia głównie natury politycznej i ekonomicznej.  Wybory, kryzys strefy euro, spotkania na szczycie, śmierć Kadafiego….Jasnowidzący przewidują koniec świata a ekonomiści koniec epoki kapitalizmu. Może by i się chciało czasami zaszyć gdzieś z dala od tego harmidru z kimś bliskim,  z kieliszkiem Calvadosu w dłoni, zamknąć drzwi od mieszkania zostawiając „cały ten niepokój za sobą”.

„A teraz oddaj kieliszek. Ja tu plotę głupstwa, a ty pijesz.
Podała mu kieliszek.
- Jak to dobrze, żeś się obudził. Niech będzie błogosławiony księżyc. Gdyby nie
on, spalibyśmy, nic o sobie nie wiedząc.”

Na szczęście tylko czasami. Od świata uciec się nie da. Bohaterowie Remarque rozstają się, nie ufając swoim uczuciom. O ich ponadczasowej sile dowiadują się, jak na prawdziwy melodramat przystało, dopiero na łożu śmierci. To nie do wiary więc, że z tej samej powieści pochodzi również cytat:

„Nikt nie wydaje się bardziej obcy niż ktoś, kogo się kiedyś kochało”.

P.S. Ja pracuję nad doniosłym wynalazkiem! Chodzi o potwierdzenie procentu cukru w cukrze w zależności od podziemnego promieniowania na tym terenie. Bo na przykład w jednym sklepie na półkach po rocznym leżeniu cukier ma 80% cukru w cukrze, a w drugim sklepie ma 90% cukru w cukrze, a sacharyna to ma w ogóle 500% cukru w cukrze. A dzięki mojemu wynalazkowi dojdzie do tego, że w ogóle nie trzeba będzie sadzić buraków na cukier, tyle będzie cukru w cukrze – Poszukiwany, poszukiwana.

*W przypadku wina, jedynym dozwolonym konserwantem jest bezwodnik kwasu siarkawego czyli dwutlenek siarki, który w roztworze wodnym tworzy siarczyny i stąd jego szczątkowa obecność w winie. W nomenklaturze międzynarodowej związek ten kryje się pod symbolem E220
Zdjęcia: Archiwum Jarzębiny 2011

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free