W liściach kolorowych mordę swą zanurzę
Ogonem pomacham, z liści zrobię burzę
Nazbieram kolorów, przyniosę Jej w pysku
Będzie miała bukiet od wiernego psiska
Bo ja jestem jesienny pies
Co rozgania wszystkie smutki
Na jesień pies najlepszy jest
Duży brytan i pinczer malutki
Na spacer po parku wyciągnę Ją z rana
Pójdziemy, jak zwykle, szeroką aleją
Uśmiechać się będzie Moja Pani kochana
Niech jesienią Jej oczy do mnie się śmieją
Bo ja jestem jesienny pies
Dobry lek na każde strapienie
Na jesień pies najlepszy jest
Jak dobrze mieć psa jesienią
Czasem listek opadnie wprost na mój nos
Żółty żołądź zachrzęści też pod łapami
Moja Pani do mnie się śmieje w głos
Nie ma wtedy piękniejszej od mojej Pani
Bo ja jestem jesienny pies
Z liści bukiet w pysku przynoszę
Na jesień pies niezbędny jest
Jak parasol na deszcz i kalosze
Facebook
Zwierzolubni