Miodowe lata z Jarzębiną – cz.27

Dzień dobry wszystkim. Szary dzisiaj, jesienny dzień. Jarzębiny nie mogłem wyciągnąć rano z łózka na spacer. Tłumaczyła się zmianą czasu. Ja też od rana jakiś niewyraźny jestem….
Dziękuję Kasi i Dymkowi za listy, fajnie, że ktoś o mnie pamięta i ze mną pogada..nawet jeśli jest to Kynolog z naukowym wywodem. Można się czegoś dowiedzieć o sobie i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

25- tego października był Dzień Kundelka. Obchodzony w Dniu Ustawy o Ochronie zwierząt i w miesiącu Dobroci dla Zwierząt.
Jarzębina twierdzi, że odkąd z nią jestem każdy miesiąc jest miesiącem dobroci dla mnie, tylko nie potrafię tego docenić.  Mam się tym jednak nie przejmować, gdyż ona ma swój Dzień Kobiet i też nikt nie potrafi docenić, że jest kobietą.
Poniekąd było to też moje święto, gdyż troszeczkę ale to troszeczkę jestem skundlony. Nie wiem, co się przytrafiło mojej babce ale przez tamten romans nie trzymam wymiarów, tam jestem za długi a gdzie indziej za krótki. A może byłem ostatni z miotu?

Wczoraj spotkałem dziewczynę, Rodezjankę (Rhodesian ridgeback), miała w sobie gorącą, afrykańską, hotentocką krew psa gończego ale nie miała charakterystycznej pręgi na grzbiecie, gdyż urodziła się jako ostatnia z pechowej trzynastki. Powyższe złamało jej karierę na czerwonym dywanie i zawisła gdzieś w powietrzu, gdyż nie jest ani rasowa w kynologicznym pojęciu ani wielorasowa w pojęciu Dnia Kundelka. Może więc wybrać 360 ras i piesków „rasopodobnych” i każdy dzień zrobić Dniem Psa innej rasy? No i oczywiście świętować ten każdy dzień w roku odpowiednim przysmakiem i długim spacerem.  Na razie tylko 1 lipca jest Dniem Psa.  Ja już poproszę o przysmak za racjonalizatorski pomysł. Jak wejdzie w życie, pójdziemy na dłuuuuuuugi spacer po parku.

Jesienny pies

W liściach kolorowych mordę swą zanurzę
Ogonem pomacham, z liści zrobię burzę
Nazbieram kolorów, przyniosę Jej w pysku
Będzie miała bukiet od wiernego psiska

Bo ja jestem jesienny pies
Co rozgania wszystkie smutki
Na jesień pies najlepszy jest
Duży brytan i pinczer malutki

Na spacer po parku wyciągnę Ją z rana
Pójdziemy, jak zwykle, szeroką aleją
Uśmiechać się będzie Moja Pani kochana
Niech jesienią Jej oczy do mnie się śmieją

Bo ja jestem jesienny pies
Dobry lek na każde strapienie
Na jesień pies najlepszy jest
Jak dobrze mieć psa jesienią

Czasem listek opadnie wprost na mój nos
Żółty żołądź zachrzęści też pod łapami
Moja Pani do mnie się śmieje w głos
Nie ma wtedy piękniejszej od mojej Pani

Bo ja jestem jesienny pies
Z liści bukiet w pysku przynoszę
Na jesień pies niezbędny jest
Jak parasol na deszcz i kalosze

„Jedynym absolutnie pozbawionym egoizmu przyjacielem, jakiego człowiek może posiadać w tym samolubnym świecie, jedynym, który mu nigdy nie okaże niewdzięczności, ani go nie zdradzi, jest jego pies. Ucałuje dłoń, na której nie ma dla niego ani kąska strawy… Kiedy wszyscy inni przyjaciele odchodzą… on pozostaje.” – powiedział amerykański polityk i prawnik George Graham West w mowie kończącej rozprawę przeciwko facetowi, który zabił psa o imieniu Drum (Wikipedia). Działo się to w 1870 roku!!!!

Na razie to taki jeden ksiądz ucałował łapę psa. Widziałem na zdjęciu. Nazywa się Tomasz Jaeschke, mieszka w Austrii, modli się za chore i bezdomne pieski, uczestniczy w psich ceremoniach pogrzebowych. Założył fundację i stara się im pomagać.

- Studiowałem teologię, wiem, że one mają duszę i wiem, że Chrystus narodził się tak samo dla nas i dla nich.

- Kościół boi się tego tematu, gdyby do niego podszedł poważnie, musiałby niejedno zmienić.

- Kościół ma ze mną problem, ja z nim nie (Onet,tomasz_jaeschke__duszpasterz_zwierzat, 22 grudnia 2010)

Jarzębina twierdzi, że kościół ma wiele problemów a ten psi wobec nich jest nieistotny. Radzi zaprenumerować sobie na Facebooku, jak ona to zrobiła, stronę organizacji „Save dogs from being killed” ale uprzedza, że jest to strona tylko dla ludzi o mocnych nerwach….
i według niej pokazuje istoty ludzkie , które serca nie mają. O ich duszy woli się nie wypowiadać.

Na dzisiaj wystarczy. Wróciliśmy, wyganiałem się i muszę odsapnąć. Pośpiewam mojemu wielbłądowi: Napisz proszę chociaż krótki list….

Zdjęcia: Archiwum Jarzębiny 2011; Statue in front of the Johnson County Courthouse located in Warrensburg, MO United States. The Statue built in 1958 recevied contributions from 42 states half dozen countries and Harry S. Truman. Rzeźbiarz nieznany. Autor zdjęcia: Abernaki via Wikimedia Commons, Public Domain

B-mol – zdjęcie do komentarza Kasi Kaczkowskiej

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Miodowe lata z Jarzebiną i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Miodowe lata z Jarzębiną – cz.27

  1. Gracja pisze:

    Witam Cię jesienny piesku.Kiedys miałam psa Kamę – Bokserkę tez była ostatnia z miotu i w zwiazku z tym nie mogła mieć odpowiedniej kategorii chociaz posiadała niezły rodowód.Mimo to była z nami przez wiele lat ,kochalismy ją jak członka rodziny . Od czasu jej zejscia nie mogę zdecydowac sie na posiadanie czworonożnego poniewaz człowiek bardzo cierpi po stracie takiego.Buziaki dla Twojej Pani

  2. Katarzyna Łącka-Kaczkowska pisze:

    Jesteś bardzo miłym psiaczkiem. Mialam kiedyś pieska- huskypodobnego. Wabil si ę Alf. Niestety zachorował i opuścil nas. Pozostały po nim zdjęcia i miejsce w naszym sercu. Teraz mam rudego kocura- B-mola.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free