Przekleństwo tego świata

Www.wykop.pl podał za Scientific American, www.ekologia i www.naturalegeny.pl informację (artykuł: Dziecięce ofiary produkcji polskich świń?) o światowym „przekleństwie soi”, czyli z jednej strony o ekonomicznym uzależnieniu państw, takich jak na przykład Paragwaj i Argentyna od monokulturowej uprawy a z drugiej strony o uzależnieniu od używania herbicydów do tejże uprawy bez niszczącej chwasty orki, co powoduje masową deformacją dzieci na podłożu genetycznym. „.. w rejonach Argentyny, gdzie od końca lat 1990-tych uprawia się niemal wyłącznie soję GMO (dotyczy to połowy ziem uprawnych w tym kraju) nastąpił czterokrotny wzrost przypadków deformacji ciała noworodków na podłożu genetycznym. Obecnie nie ma już wątpliwości, że rozpylany z powietrza glifosat niszczy kod DNA oraz komórki narządów płciowych.”

W uzupełnieniu dodam, że chodzi o zmodyfikowaną soję dodawaną do pasz, która powoduje nienaturalnie szybki przyrost ciała zwierząt oraz podam za ww portalem, że polski import soi (śruty sztucznie zmutowanej) z Ameryki Południowej  osiągnął 2 mln ton, nie podano w jakim czasie ale podano, że za aprobatą rządów w ostatnich 10 latach oraz, że powyższe jednoznacznie oznacza uzależnienie się naszego kraju od paszowych monopoli. „Doszło do tego, że ministerstwo rolnictwa ogłasza, że 90-95% śruty sojowej dostępnej na krajowym rynku stanowi śruta sztucznie zmutowana, a „Wprowadzenie zakazu jej stosowania spowodowałoby drastyczny deficyt białka paszowego w kraju i pogorszenie konkurencyjności krajowej produkcji zwierzęcej.”

Przyznaję, że dzisiejsza wizyta w sklepie osiedlowym i związany z nią przegląd wędlin do kanapki nie przekonała mnie, co do obecnej konkurencyjności krajowej produkcji zwierzęcej. Zakupiłam kawałek suchej kiełbasy oraz kilka serdelków dla psa a na ociekające nadmiarem wody i Bóg wie czego jeszcze wędliny po prostu nie mogłam patrzeć, nawet na te w cenie powyżej 40 złotych za kilogram o nazwach „z beczki”, „z komina”, „z wędzarni” i tak dalej. Ociekały na równi z szynką za 25 zet także pewnie zmutowaną soją, stanowiącą paszę polskich świń. Soja jest obecna w mojej kuchni od dawna, bardzo sobie cenię sos sojowy i lubię kotlety z soi a po przeczytaniu tego artykułu lubię jeszcze bardziej i pewnie od jutra kotlety te zastąpią mi na dobre tradycyjny schabowy przyrządzany na bazie zmutowanej soi na przemian z grzybami, póki jeszcze są, i które mogę jeść na okrągło pod różną postacią. Co nie oznacza, że nie tęsknię za naprawdę dobrą wędliną i aromatycznym boczkiem ale kiedy czytam, to co czytam to mi ta ochota zdecydowanie przechodzi. Wierzyć się nie chce, że w tak krótkim czasie można dokonać aż tak ogromnych spustoszeń. Skończy się na tym, że przejdę na wegetarianizm nie tylko z miłości do zwierząt. Mój pies na wegetarianizm nie przejdzie i tylko patrzeć a będę miała zmutowanego psa.

Pierwszy krok w tym kierunku już dałam. Od bardzo dawna nie robiłam domowych przetworów i muszę przyznać, że upychanie w słoiki i pasteryzowanie sprawiło mi wiele przyjemności. W tym roku postawiłam między innymi na czarny bez. Atlas roślin leczniczych podaje, że ma on działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne, znajduje zastosowanie w nieżytach górnych dróg oddechowych i zaburzeniach nerwowych. A najważniejsze, że jest rośliną pospolitą, tak pospolitą, że przestaje się ją zauważać, rośnie w lasach, zaroślach i koło domostw, więc nie potrzeba specjalnej uprawy na działce aby zrobić sobie pyszną konfiturę. Ja „swój bez” nazbierałam spacerując z psem po parku.

Obok rosły krzaczki pigwy ale niestety nie doczekałam czasu, kiedy owoce dojrzeją, gdyż ktoś bestialsko ogolił rośliny ze wszystkich, jeszcze zielonych owoców. Zakupiłam więc na targu te z drzewka, które nie mają już takich świetnych walorów smakowych, jak te malutkie z krzaka ale z równą siłą  zbijają zły cholesterol.

O ile czarny bez odkryłam stosunkowo niedawno o tyle o pigwie przeczytałam pierwszy raz w życiu w jakiejś dziecinnej książeczce. Chyba był to „Pinokio”  Carla Collodiego z pięknymi ilustracjami Jana Marcina Szancera (wydanie z 1954 roku), które bardziej niż treść działały na moją wyobraźnię. Była w niej mowa o pigwie a ja nie wiedziałam co to jest. Temat drążyłam długie lata nie mając szczęścia skosztowania tego owocu, oprócz dżemu z pigwy, który pamiętam z PRL-owskich półek sklepowych. Ach, ten gadający świerszcz i wróżka o błękitnych włosach….Z dziecinnych książeczek wynosiło się swego czasu całkiem praktyczną wiedzę.

„… nie należy się przyzwyczajać do zbyt wykwintnego jedzenia. Mój drogi, nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć na tym świecie. Takie czasy” rzekł Gepetto, ojciec Pinokia.

A jakie dzisiaj czasy?

„Załamanie cen produktów rolnych i zatrucie upraw przez rozpylany z samolotów pestycyd – glifosat, doprowadziły do bankructwa tradycyjnych producentów soczewicy, kukurydzy, czy ziemniaków (…) likwiduje się uprawy naszych polskich roślin strączkowych, które mogłyby być dochodową dla polskich rolników alternatywą dla importu toksycznej soi GMO z drugiej półkuli. Po cichu i bez rozgłosu w Polsce areał uprawy tych roślin dramatycznie się zmniejsza” – wykop.pl.

Chyba takie, że za chwilę naprawdę nie będzie co jeść…albo też wartościowa dla człowieka żywność stanie się dobrem luksusowym. Wygrają na tym państwa o dużych, zdatnych do uprawy obszarach (Rosja, USA, Ukraina) i rolnicy, którzy dalej w pocie czoła uprawiają niezmodyfikowane gatunki.  A póki co wydawane przez nas na żywność pieniądze zasilają koncerny produkujące transgeniczną soję, przez co pośrednio ponosimy również odpowiedzialność za dewastację południowoamerykańskiej pampy i kalectwo południowoamerykańskich dzieci. Nie da się uciec od świata jakim jest ale czasami, chociażby dla zdrowia psychicznego, dobrze jest zaszyć się gdzieś  na chwilę ze szklaneczką calvadosu w dłoni….

Zdjęcia: Archiwum Jarzębiny 2011

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Własne zdanie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free