Syn przywiózł mi ze Stanów książeczkę wydaną przez Kennel Club poświęconą rasie Shih
Tzu. Książka jest bogato ilustrowana i zawiera wiele cennych informacji związanych z tymi uroczymi pieskami. „ Jeśli zdecydowałeś się wprowadzić Shi Tzu do swojego domu, w tym samym momencie stałeś się członkiem znakomitego i bardzo entuzjastycznego fan klubu. Shi Tzu jest jedną z najbardziej popularnych ras w Ameryce. Słodkie, uważne i zawsze gotowe, by z Tobą iść…ich cechy charakteru stały się już legendarne.” czytam na wstępie.
Korek, czyli Korkoran jest moim trzecim pieskiem tej rasy. Nikitę i Makao chowałam od szczeniaka, Korek został adoptowany ze schroniska w dojrzałym już wieku. Tak, jak piszą kynolodzy Kennel Club i zapewne dotyczy to wielu ras, pieski chowane od małego dają się wdzięcznie ułożyć, ze zwichrowanymi psychicznie, starymi psami może być kłopot. Z moim obecnym psem kłopotów mam co nie miara a o ułożeniu można zapomnieć.
Ostatnia wizyta u weterynarza zaowocowała skierowaniem mojego psa do specjalisty, czyli psiego psychologa, kartka mi gdzieś zaginęła, widocznie tak miało być.
Jeden rozdział książki, o której mowa, poświęcony został historii rasy i jakkolwiek sporo o niej wiem, znalazłam tutaj też wiele dla mnie nowych faktów.
W starożytnym Tybecie, skąd się wywodzą, krąży o pieskach Shih Tzu legenda, że są one inkarnacją psotnych bóstw domowych. Inna legenda powiada, że noszą w sobie duszę lamy, która jeszcze nie osiągnęła nirwany, nie zgłębiła mądrości i nie osiągnęła transcendencji pragnień tego życia.
Miano „lwich piesków” Shih Tzu otrzymały w Chinach, dokąd, jak się wyrażono, zostały adoptowane z ich pierwotnego środowiska gór Tybetu. Dostojne i potężne lwy przez wiele, wiele lat stanowiły królewski symbol, nawet w kulturze Tybetu i Chin, których nie były rdzennymi mieszkańcami. Lew posiadał szczególne miejsce w mitologii buddyjskiej, strzegł tronu Buddy a palce wyciągniętych rąk Buddy przedstawiane były jako ryczące lwy, potrząsające niebiosami i zmuszające wrogów do uległości.
Ponieważ lwy źle znosiły tamtejszy klimat a i były niebezpieczne do hodowli, tybetańscy lamowie, a później imperialni, chińscy hodowcy zastąpili lwa….psem rasy Shih Tzu.
Mam w domu lwa.
Kynologom nie udało się uchwycić daty, w której rasa ta została wyodrębniona. Badania
genetyczne wykazują bowiem, że jest to jedna z najstarszych ras na świecie, podobnie jak inne azjatyckie rasy, takie jak Chow Chow, Shar-Pei, Pekińczyk i Terrier Tybetański. Pieski te były w dalekiej przeszłości stałymi mieszkańcami monastyrów pod nazwą kudłatych „apsos”, co daje się przetłumaczyć jako: podobny do kozy albo brodaty.
Znane też były w tamtych czasach Mastify Tybetańskie, strzegące królewskich pałaców ale i Shih Tzu pełnily rolę stróżującą niezależnie od roli psa do towarzystwa.
Psy te maja dwie charakterystyczne cechy: obfitą, ciężką sierść, chroniącą je przed lodowatymi, tybetańskimi wiatrami i mocno zakręcony do góry ogon.
Mój pies ma tylko pół ogona ale i to pół jest mocno zakręcone.
Z Tybetu do Chin Shi Tzu zawędrowały prawdopodobnie wraz z karawanami jako prezent od Tybetu dla chińskich cesarzy. Tenże prezent podkreślał wysoki status chińskich władców, gdyż tylko to co najlepsze mogło być im ofiarowane. Pierwszy prezent prawdopodobnie miał miejsce pomiędzy A.D. 618 – 907, gdyż dokumenty, rysunki i inne artyfikaty ukazują pieski, wyglądające jak Shih Tzu już w 624 roku ale tak naprawdę historia psiej rasy zaginęła wraz z zawieruchami dziejowymi.
Opisu rasy dokonał swego czasu James Mumford w następujący sposób: szczypta lwa, kilka łyżeczek królika, kilka uncji kota domowego, kawałek błazna, odrobina baleriny, porcja starego Chińczyka, szczypta żebraka i łyżeczka małpy, trochę z dziecka i pluszowego misia a reszta z tybetańskich i chińskich korzeni.
Jednym słowem: przepis na potrawkę z mojego psa.
W czasach Dynastii Ming (1368-1644) i późniejszej Qing (1644-1911) psy rasy Shi Tzu miały swoje poczesne miejsce na cesarskich dworach. Hodowane były przez eunuchów w pekińskim Zakazanym Mieście a cesarzowa-wdowa T’zu Hsi (1835 -1908) była wielką miłośniczką Shih-Tzu, Mopsów i Pekińczyków. Niestety, sprzedajni eunuchowie przemycali szczeniaki Shih Tzu chińskiej szlachcie. W końcu rasa wpadła w cudzoziemskie ręce, w tym w ręce Lady Brownrigg, która w czasie swojej wyprawy do Hong Kongu po prostu się rozkochała w Shih Tzu i w 1930 roku przywiozła pierwsze egzemplarze do Europy. Stwierdza się, że prawdopodobnie Lady Brownrigg uratowała rasę przed następstwami powstania Ludowej Republiki Chin. Do Anglii przyjechały dwa pieski. Jeden biały, drugi czarny. Pies o imieniu Hibou i suczka o imieniu Shu-ssa nazwane w Anglii Tibetian Lion Dog i zakwalifikowane początkowo do kategorii apso, tej samej, do której należał już Lhasa Apso.
Wyodrębnienie osobnej, niezwiązanej z Lhasa Apso rasy Shih Tzu nastąpiło w 1935 roku a cztery lata później angielski Kennel Club miał już zarejestrowanych około stu osobników tejże rasy. W czasie drugiej wojny światowej sierść Shih Tzu używana była do produkcji dzianiny.
Miałam w rękach kiedyś sweter zrobiony z sierści Shih Tzu. Znajomy wysnuł przędzę z wyczesywanej przez wiele lat ze swojego Shih Tzu sierści a żona znajomego zrobiła na drutach przyodziewek. Sweter był gruby, ciepły i nieco szorstki w dotyku.
W 1947 roku dwa pieski Lady Brownrigg zdobyły mistrzostwo (championship) i rozpoczął się boom na psy tejże rasy, chociaż nie obyło się bez kynologicznego skandalu w postaci skrzyżowania Shih Tzu z Pekińczykiem. Z powodu niekwestionowanego uroku, atrakcyjnego wyglądu i romantycznego życiorysu Shih Tzu zaczęły podbój świata. Do Ameryki trafiły już w czasie drugiej wojny światowej, przywiezione tam przez amerykańskich żołnierzy. Zostały zakwalifikowane jako psy do towarzystwa i obecnie w Stanach stanowią bardzo popularną rasę.
Ja odkryłam Shih Tzu pod koniec lat osiemdziesiątych i wkrótce potem stałam się
szczęśliwą właścicielką pierwszego lwiego pieska. Makao wyróżniał się na ulicy, poszukiwanie partnerki dla niego zajęło trochę czasu. Nikita został ojcem już bez problemu a Korek co chwila natrafia na atrakcyjne dziewczyny w swojej rasie. Niestety uroda mojego psa wskazuje na ewidentne mankamenty odbiegające od pożądanego wzorca, pomijając już fakt, że jako psa ze schroniska, niewiadome jest jego pochodzenie. Psie arystokratki boją się skundlenia jak ognia. Ale nie ustajemy w poszukiwaniach. Gdzieś na tym świecie żyje na pewno druga połówka mojego Shih Tzu.

Facebook
Zwierzolubni