.
.
.
.
.
Liści kruchej purpury pełne obie mam ręce,
więc dorzucam je z wolna do jarzębin korali.
Wstają jakieś zadumy – myśli myślom dalekie – -
jakby dusza samotna coś cichutko się żali.
- Tuż za murem cmentarnym ktoś przechodzi ze śmiechem -
Obok dziewczę pod krzyżem składa swoją tęsknotę….
Ktoś tu kogoś zostawił może w bólu i w męce.
Ktoś tu kogoś po bólu i po męce ułożył…
Liście w górze wirują i wraz z ciszą w dół płyną,
by się pokłaść na grobach rdzawą krasą i złotem.
- Wszystkim Tym, których ciała pod kwiatami i gliną,
radość wieczną i pokój racz Wszechmocny dać Boże…..
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Wszystkim tym, którzy żyjąc, w duchu jednak umarli,
wszystkim tym, co w swej piersi zamiast serca grób noszą,
wszystkim tym, co się prawdy i dobroci zaparli
i tym wszystkim, co żyjąc o śmierć rychłą Cię proszą – -
tym, co życiu umarli, ludziom, niebu i słońcu
i tym, co ponad trumną grudę w dłoń biorą drżącą – -
– Radość Twoją promienną i w niej spoczywanie
i w niej pokój i życie racz Wszechmocny dać Panie…..
Wisła, dnia 17.X.1939
Hejnał, Zeszyt 11, listopad 1938, rocznik X


Facebook
Zwierzolubni
Wiersz napisała Janka Pilchówna, siostra mojej mamy…..Wiele świąt kościelnych ma swoje korzenie w pogańskich wierzeniach i podobnie ma się sprawa z symbolami tych świąt, na przykład z choinką. „Symbol dyni” przyjął się niestety i u nas od jakiegoś czasu, z pewnością ma dużo wspólnego z komercją a więc może i też z nadprodukcją dyni, której już się nie opłaca pracochłonnie przetwarzać, lepiej sprzedać „na pniu” w to święto. To moja teza. W sumie nie byłoby w tym nic aż tak złego gdyby dziecięce psikusy i wszechobecna komercja (również na grobach, niestety) nie zagłuszały modlitwy w intencji zmarłych.
Nie zamieszczę przesłanego mi zdjęcia (D…..a dynia), chociaż w sposób dosadny wyraża uczucia, jak piszesz. nie tylko Twoje. Moje również. Złagodzę nieco ten epitet z szacunku do autorki wiersza..Za komentarz dziekuję.
Jarzębino.
Znów mnie sprowokowałaś, swoją poezją, tym razem poświęconą, tym którzy swoją energię życiową poświęcili ziemi – „Tej Ziemi” —> POLSCE !!!
A teraz pozostali w naszych wspomnieniach i niektórych bijących jeszcze sercach.
Amerykanie cierpią na kompleks braku wielowiekowej tradycji.
]
Podczas moich wojaży po Ameryce (czyt.: ‘United States of America’) zdarzało mi się spotykać osobników o usposobieniu ‘snobów’. Kiedy próbowali zaimponować mi w mało elegancki sposób chociażby techniką (której wówczas niestety jeszcze w Polsce na tej stopie życiowej nie było), sprowadzałem ich do poziomu normalnych adwersarzy stwierdzając – „… wiesz, ja w Polsce modlę się w kościele wybudowanym 1000 lat temu…” (czyt,: Katedra w Poznaniu, w Gnieździe). Taka uwaga zawsze odnosiła zamierzony skutek.
Na pewno z naszej strony należy pozazdrościć im umiejętności tworzenia show businessu !
Halloween to obrzędy celtyckie zamienione w kolejne targowisko komercji… i kiczu, w szczególności przeznaczone dla dzieci… Amerykanie uczynili to samo ze świętami Bożego Narodzenia i wieloma innymi świętami. Te dynie oceniane przez większość z nas za bezguście, zaistniały na podstawie irlandzkiej legendy o śmiertelniku którego dusza nie została przyjęta do nieba, ani też wpuszczona do piekła więc zamieszkała w dyni.
Amerykański Haloween przypomina mi staroceltycki obrzęd – Samhain. Wyznawano wówczas, że w noc wigilii Samhain (wg kalendarza celtyckiego 31 października / 1 listopada) duchy osób zmarłych oraz tych jeszcze nie narodzonych, zstępowały na ziemię w poszukiwaniu żywych istot, by w nich zamieszkać przez cały następny rok. Celtowie wygaszali domowe paleniska, pochodnie i kaganki, sprawiając wrażenie domów niegościnnych. Żywność dla duchów wystawiali zaś poza domem. Chcąc zmylić zjawy przyodziewali zniszczone, stare ubrania i chodząc po wsi udawali śmierdzących włóczykijów (czyt.: kloszardów, po polsku ‘złomiarzy’). Miało to zniechęcić duchy wstępowania w ich ciała.
Niestety nasze polskie Zaduszki niewiele mają wspólnego ze staropolskimi, trochę pogańskimi Dziadami tak pięknie opisanymi przez Adama Mickiewicza w II części jego poematu.
A przecież nasze polskie społeczeństwo jest nieco zabobonne. Ja również przyznaję się do tego, że jestem trochę przesądny. Tego dnia staram się nie odkurzać i nie zamiatać podłogi – żeby nie wymieść dusz które tego dnia wracają by także z nami pobyć.
Zatem tradycja nocy w którą nikt nie powinien być sam, bo los jest pełen niespodzianek i za rok można się już nie spotkać w tym samym gronie, powinna być kultywowana. Przez Zaduszki oddajemy szacunek zmarłym…
A nasza „nowa polska tradycja”, to niestety odruchowe składanie na grobie w zależności od zasobności portfela – większe lub mniejsze znicze, ozdoby i kwiaty / wiązanki. Często też uwiecznia się na zdjęciach przy grobie rodzinę, która widzi się raz w roku. Byłem tego świadkiem parę razy. Mamy teraz takie wspaniałe aparaty foto i w telefonie
W telewizji duchowni narzekają, że coraz mniej osób chodzi tego dnia do kościoła, a przecież to święto religijne. Od dzieciństwa po przez wczesną młodość (i później), pamiętam, że w święto zmarłych” msze za zmarłych odobywały się na cmentarzach. Tak było na pewno w Wielkopolsce !
Dla polskiego Halloween w amerykańskim wydaniu mówię NIE ( ! ) i nie jestem w tym odosobniony (patrz zdjęcie !)
Moje NIE ! – także dla polskiej powierzchowności i spłycaniu tradycji.
W tym roku zapłonie u mnie samhainowe ognisko żeby zabłąkane dusze mogły się przy nim ogrzać.
P.S.
Nie straszę, ale w Ameryce właśnie w tym dniu (w Halloween) ginie najwięcej dzieci, a porywaczami są przeważnie jakieś sekty (np. satanisci itp…) chyba nie chcemy żeby u nas było identycznie ??