Palmowe liście

„Prognozy są nieciekawe. Przepowiednie również. Niedawno natknęłam się
w Internecie na przepowiednie z biblioteki liści palmowych w Indiach na lata 2011-2012. Ktoś odwiedził taką bibliotekę i napisał o tym książkę. Nie wiem, czy słyszałaś kiedyś o bibliotekach palmowych – to bardzo ciekawe i tajemnicze….”zjawisko”. Początki tej niezwykłej biblioteki liczą sobie ponad 5 tysięcy lat. Tradycja podaje, że hinduski mędrzec Shuka Nadi, postać na poły legendarna, uzyskał wgląd w przeznaczenie całych pokoleń po tym , jak znalazł klucz do ”pamięci świata”. Wiedzę zdobytą w ten sposób wpierw przekazywano ustnie, potem zaczęto ją spisywać na palmowych liściach.” – napisała do mnie Ula.

Zrobiłam to dla Uli i wysłuchałam fragmentów przepowiedni. Na palmowych liściach można wyczytać przepowiednie dla siebie i dla świata. Na świecie wielkie zmiany społeczno-polityczne ale końca świata nie będzie. Najbardziej zainteresowały mnie, pomijając konflikty międzynarodowe i „rządy cieni” sprawujących kontrolę nad światem, modyfikacje technik genetycznych prowadzące do konfliktogennych rozwiązań oraz nowe formy społeczne idące w kierunku wykształcenia się nowych sposobów samopomocy społecznej a także nowa, skuteczna broń umożliwiająca przemieszczanie się w czasie zakłócająca jednocześnie równowagę pomiędzy czasem a przestrzenią. Umrze też papież.

Interesujące…nie powiem. Dla mnie ze względu na moją babkę, która czerpała ze starożytnej wiedzy hinduskiej rozwijając swoje zdolności prekognicji. W trans wprowadzała się modlitwą, tak mówią ci, którzy studiują jej biografię i pamiętniki a jednocześnie interesują się wschodnimi praktykami „duchowymi.”

Skoro jestem przy jasnowidzącej Agni P. a dawno o niej nie pisałam a i przy Papieżu jednocześnie, to odnalazłam informację, że w 1917 roku Kościół katolicki oficjalnie potępił seanse spirytystyczne i wszystkie inne formy wywoływania duchów. Powyższe stanowisko kościoła znajduje się w Kongregacji Świętego Oficjum oraz w dekrecie „Lumen Pentium” z II Soboru Watykańskiego. Nikt, z napotkanych przeze mnie osób mających wiedzę na temat mojej babci nie potwierdza aby w Sfinksie, domu babki, miały miejsce seanse spirytystyczne.
Pamiętają natomiast, że miały miejsce niedaleko Sfinksa, w przedwojennej willi Izyda, o której opowiadała mi mama. Tam znajdowało się ponoć miejsce, w którym komunikacja z zaświatami nie ulegała zakłóceniom.

Powyższe stanowisko kościoła poniekąd tłumaczy niechęć tegoż kościoła do Agni P.

Moja ostatnia wizyta w Wiśle zaowocowała również dla mnie organoleptycznym poszerzeniem horyzontów jeśli chodzi o Juliana Ochorowicza.  Odkryłam mianowicie tablicę pamiątkową w amfiladzie pawilonów handlowych, która mówi jak następuje: w tym miejscu, w nieistniejącej już willi Ochorowicza „Placówka” mieszkał w 1900 roku Bolesław Prus.

„Placówka” otrzymała nazwę na cześć Bolesława Prusa. Niezależnie od niej Ochorowicz był właścicielem jeszcze willi „Maja”, „Sokół” i „Ochorowiczówka”.  Ta ostatnia przetrwała do naszych czasów a potomek Juliana Ochorowicza zmaga się od lat z władzami Wisły aby w podupadającym budynku należącym do gminy zorganizować muzeum Ochorowicza. Powoli ale z tego co widzę skutecznie posuwa się w swoich staraniach do przodu.

Co do przepowiedni z liści palmowych, tak jak wszystkie inne przepowiednie i wróżby, traktuję je z dystansem ale też i z zainteresowaniem odbiegającym od krótkowzrocznego „szkiełka i oka”. „Przepowiednia z Tęgoborzy” jak dotąd się sprawdziła, z wyjątkiem dwóch ostatnich zwrotek, które dotyczą lat przyszłych.

Na razie to mi palma….. w domu zakwitła. Nie chciałam żadnych kwiatów doniczkowych w domu ze względu na moje częste wyjazdy. Jeśli cokolwiek, to tylko kaktusy, które też mają swój urok. Zostałam obdarowana ze szczerego serca palmą no i jest. Nie potrafiłam odmówić, zaopiekowałam się, przesadziłam, podlałam, pogadałam z nią a ona odwdzięczyła się pięknie. Zakwitła mi też medinilla, cudownym, różowym kwiatem. Bardzo wymagająca roślina pochodząca z Polinezji, niestety zbyt wymagająca i po okresie kwitnienia i po moim wyjeździe jednocześnie po prostu uschła. Szkoda, bo była zjawiskowa. Kwiat jednej nocy.

Wszystko, co żyje potrzebuje troski i zainteresowania. Kwiaty, te nasze domowe, reagują na nasze słowa odpowiadając w sobie znanym języku. Opuszczony i pozbawiony nie tylko wody ale i rozmowy kwiat po prostu choruje, marnieje w oczach a na końcu ginie. Jak kwiat jednej nocy.

Chciałabym Cię uśmiechem najmilszym powitać
Tej nocy najkrótszej gdy kwiat paproci zakwita
Niech mój wianek z nurtem popłynie w nieznane
Niech rozbłysną gwiazdami Twe oczy kochane

Chciałabym Cię spojrzeniem łagodnym pozdrowić
W noc Świętojańską wszelkie zło wynagrodzić
Za cierpliwość Twoją swą wrażliwość dać w darze
Za przyjaźń serdeczną wielką wdzięczność okazać

Chciałabym Cię przytulić odważnie, najszczerzej
W święto ognia z Tobą święte zawrzeć przymierze
W święto wody wodnik niech mym przewodnikiem
Kwiat jednej nocy  o zmierzchu zaczyna rozkwitać

Chciałabym się nie obawiać uderzeń Twego serca
W święto słońca i księżyca noc jest najjaśniejsza
Wianków światło na wodzie ognikiem magicznym
Łzy radości w mych oczach wyznaniem lirycznym

Chciałabym nim noc minie i opadną płatki białe
Przeżyć z Tobą chwile nigdy niezapomniane
Chciałabym królową nocy z Tobą właśnie zostać
Gdy jutrzenka rozbłyśnie trzeba będzie się rozstać

Zdjęcia: kwiaty doniczkowe – 2011; Agni P. przed Sfinksem oraz tablica pamiątkowa – Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free