Gdybyś mię kiedy – Janka Pilchówna

Gdybyś mię kiedy chciał odwołać Panie
od życia mego smutków i zawodów
i chwilek jego jasnych i słonecznych,
z ufnością rzeknę – Niechaj tak się stanie…
Lecz jeśli Panie – odwołasz mnie młodo,
wybacz, że jeszcze oczy me stęsknione
za siebie zwrócę w domu mego stronę….
Pozwól pożegnać się z srebrzystą rzeką,
z szumem kasztanów z lat moich dziecięcych,
pozwól mi w krzewy kwiatów wtulić ręce….
A jeśli myśl ma pobiegnie daleko
i łzy ostatnie cicho z oczu spłyną
i z roziskrzoną zmieszają się rosą -
i jeśli potem w locie ku niebiosom
wspomnienia czyjeś hen w gwiazdach mnie miną.
- Ty mi przebaczysz Panie…młodość moją.
I Ty przebaczysz, wielki, dobry Boże,
że zanim dni me kiedyś się ukoją
i cichą piosnką popłyną w przestworze -
pragnę Cie prosić dziś szczerze, serdecznie:
pozwól mi umrzeć w ciepłą noc majową,
by mi pachniały bzy nad senną głową.

Wisła, w kwietniu 1938 r.

„Hejnał” 1938, R.10. z.5

Zdjęcie: Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii Moja brazylijska cioteczka, Moje Opowiadania i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free