Od uśmiechu do uśmiechu

Curitiba – 7 marca 1987

W lanszonecie, pełnej jak mrowisko zaraz odkryłyśmy starszego pana, bardzo dobrze ubranego i sympatycznego, który przy balkonie kanapki podjadał i na nas spozierał. Ja próbowałam zachować powagę, ale się nie dało, bo on też nie zdołał a Dinah szczerzyła zęby, że tylko patrząc na nią brzuch bolał od śmiechu. I tak od uśmiechu do uśmiechu nasz Vinicjusz usiadł przy nas i gadaliśmy chyba z godzinę. Już było ciemno jak wyszliśmy z lanszonety i prosiłam, by mnie odprowadził do omnibusu. On też już musiał do Ponta Grossy, gdzie pracuje, dwie godziny autem.
Po drodze kupił nam róże, szliśmy przez ulice – on w środku, obejmując obie – i umówiliśmy się, że za dwa tygodnie pojedziemy do mojego domku a stamtąd do jego domu na plaży w Sta Caterina (przecudne plaże i wyspy). Tej niedzieli albo jutro pojedzie do Sta C. by tam pilnować malowania domu – albo, jeśli znajdzie murarza – będzie przerabiał apartament w Curytybie.  W takim razie nam zadzwoni – i dlatego czekałam na telefon. Dinah bardzo sprytna i doświadczona zaraz sprawdziła, czy ten numer telefonu w P.Grossie istnieje – odkryła, że nie tylko jeden a trzy, na firmę, która sprzedaje auta.  Mówił, że ma 5 aut.
Nie wiem, która z nas mu się bardziej podoba ale wszystko wskazuje na to, że ja.  Dinah już powiedziała, że jeśli mi na nim zależy, to ona się wycofa. Bo ona nie chce kompromisów a chłopów znajdzie tuzinami. A mnie zależy, bo bardzo sympatyczny, bardzo inteligentny, wykształcony, przystojny, o pięknych, ogromnych oczach, wysoki. No, zobaczymy co z tego będzie….”

Co jakiś czas, w ramach toczącego się procesu, ukazują się kolejne „rewelacje” na temat agenta Tomka, obecnego posła PiS i byłej posłanki PO…..Gazety rozpisują się o bukiecie róż z wplecionymi w kwiaty perłami, o pocałunkach i drogich kolacjach a także o samotności i słabości kobiety, w małżeństwie której nie układało się najlepiej. Do tego spreparowany życiorys o 12 lat młodszego od posłanki, czułego i hojnego przystojniaka, pieniądze, którymi szastał….i stwierdzenia, że niejedna kobieta marzy o tym aby stać się ofiarą takiego amanta???
Moja logika nie daje mi w tymże procesie spokoju.  Mogę uwierzyć w kobiecy dołek, bo go znam i wiem jak wiele może znaczyć każda wyciągnięta ręka, mogę uwierzyć w brak krytycznego spojrzenia na samą siebie, gdyż niejedne „przedziwne” pary już widziałam, różniące się istotnie nie tylko wiekiem i urodą, mogę uwierzyć, że zakochane, ufające partnerowi kobiety zrobią dla mężczyzny wiele, gdyż czytam co i rusz o paniach, które zaciągnęły dla  kochanków – oszustów niebagatelne kredyty i też mogę uwierzyć w manię wielkości, czyli chęć pokazania, co mogę na danym stanowisku a na końcu w naiwność, która nie popchnęła pani posłanki do poznania na przykład rodziny i otoczenia oblubieńca oraz potwierdzenia jego trudnego dzieciństwa ale…. No właśnie, jest to „ale”.
Jeśli w momencie, gdy zaproponowano jej przestępstwo „czerwona lampka” nie zapaliła się w mózgu pani Beaty, że to nie dla jej pięknego ciała i wybitnego umysłu była w tak szczególny sposób adorowana a dla korzyści materialnych, to musiała już sobie w głowie wspólną przyszłość napisać, ociekającą dostatkiem. I to nie chwilowa słabość i fascynacja panem Tomkiem nią kierowała, kiedy przyjmowała łapówkę a zupełnie inne pobudki. Jej amant był już człowiekiem „zamożnym”….więc?
Wyrok ma być ogłoszony za dwa dni i przyznaję, że jestem ciekawa i wyroku i jego uzasadnienia.  Nie mam zamiaru powyższym jeszcze bardziej zniesławiać tej nieszczęśliwej kobiety, gdyż sama sobie już wystarczającą krzywdę zrobiła i zgadzam się z jej ostatnim słowem „Jeśli chce się upodlić kobietę, najłatwiej uderzyć w jej seksualność!.”
Podobne stwierdzenie znalazłam u profesora Starowicza, tylko, że dotyczyło mężczyzny. Widocznie to działa w obie strony. Tylko co ma „piernik do wiatraka”?

Curitiba, 19 kwietnia 1983

„Córka opowiedziała profesorowi Jogi, że mam złe sny całe 35 lat w Brazylii, że krzyczę i płaczę głośno we śnie. On powiedział, że miał ten sam problem, zawsze go jakieś potwory goniły, aż do dnia, kiedy przeczytał, że trzeba dać nakaz sobie samemu przed spaniem, by nie uciekać więcej. Więc przy pierwszej okazji we śnie złapał kamień i zaczął rzucać w potwory, które uciekły i złe sny skończyły się. Postanowiłam zrobić to samo i tylko trzy razy śniłam „pesadelo”. Pierwszy raz zdołałam uciec, w drugim śnie zaczęłam się śmiać z satanistów poprzebieranych za pastorów, potem z tych drugich, co zawsze w snach mnie aresztują i przesłuchują – nie są to Niemcy – i obudziłam się śmiejąc głośno. Trzeci sen: jestem w łóżku, scena miłosna (1-sze tabu), mój partner dużo młodszy (2-gie tabu), ani mąż ani narzeczony (3-cie tabu). Wchodzi nasz Ojciec i zaczyna krzyczeć, że to skandal, niemoralność, lekkomyślność itd, itd., każe natychmiast wstać i się ubrać itd. itd. A ja zaczęłam wrzeszczeć z całych płuc i tłuc pięścią w ścianę, w stół, łóżko: dość tego, już zmarnowałeś całe moje życie swoim wyobcowaniem, jestem dorosła i robię, co chcę. Wrzeszczałam tak we śnie, że syn w trzecim pokoju się przebudził a ja ochrypłam na cały dzień.
Biedny Tata, naturalnie to wcale nie był On, tylko ten „Ojciec”, który tkwi w podświadomości nas wszystkich i symbolizuje wszystkie nakazy i zakazy, a z nich najważniejsze: że szczęście jest grzechem, nie mamy prawa do szczęścia, Bóg nie lubi szczęścia, zsyła nam cierpienie i winniśmy cierpieć w pokorze, wyrzekając się na zawsze wszystkiego co jest „pokusą”. Tym podobne nauki zapadają w podświadomość, gdzie przybierają postać „Ojca” i rządzą nami przez całe życie.”

Może ten „Ojciec” od czasu do czasu by się przydał, żeby się w jaką aferę nie wkręcić na plaży a potem nie krzyczeć po nocach?

16 maja 2012, godz.14: Sąd uznał Beatę Sawicką, byłą posłankę PO, za winną płatnej protekcji, żądania i przyjęcia łapówki. Została skazana na 3 lata więzienia i grzywnę. Za winnego uznany został również burmistrz Helu Mirosław Wądołowski. Został skazany na 2 lata w zawieszeniu na 5 lat -Gazeta Wyborcza, Wiadomości.

Zdjęcia: Ja i Viorica, Wiedeń 1993; Róże 2011; Sklep z cukierkami, Teneryfa 1994 – Archiwum Jarzębiny

Opublikowano MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj